...i znów coś kazało Stefanowi obudzić się. Najpierw łypnął prawym okiem , lewe zaskoczyło po paru sekundach. -Eeech , chyba starzeję się -pomyślał.
-W dziób pingwina , znowu to samo - a taki miałem piękny sen. Goniłem moje panie po łące i teges-tam już miało coś być , a tu ten tajemniczy głos kazał mi się obudzić. -Dobra - mruknął Stefan -obowiązek to obowiązek. Poczłapał nie-zgrabnie do miski z wodą. -Eee , grrr ,wawawa , lalala, -chrząknął parę razy. -Uwaga! Zaczynamy! Łan ,tu , tri ,czietery! -KKKUUKURYKKKUUU!!! - i tak oto , wstał nowy dzień.
Stefan obwieścił światu że czas już wstawać. Z dumą , że spełnił swój obowiązek , podreptał z powrotem do kurnika.
Ślimak Marek , nasz podwórkowy taternik zaczął wspinać się dalej po ścianie domu. Już mija trzeci rok jak podjął się by pobić rekord swojego kuzyna Kacpra.
Królik Eustachy ... no wiecie sami- co króliki robią , nie będę opisywał ze szczegółami.
Jańcia i Pańcia , dwie nioski - zdążyły już po jajku znieść. Tylko Elwira , ta nowa - jest na razie jakaś oporna. Chyba ma jakąś blokadę psychiczną. Ale dajmy jej czas , dopiero tydzień jest.
...cisza i spokój...taaak , kolejny dzień w Staniewie.